January 12, 2009

Spanie przy betoniarce

Osoby pamietajace czasy sprzed rewolucji islamskiej stanowia w Iranie zdecydowana mniejszosc. Ponad 70% spoleczenstwa to ludzie mlodzi, nie majacy jeszcze 30 lat, ktorzy cale swoje zycie byli poddawani indoktrynacji przez iranskie media oraz w panstwowym systemie szkolnictwa. Ponizej, za Nasrin Alavi* cytuje fragment iranskiego bloga (rowniez zamieszczonego na bolggerze) chyba dobrze oddajacy wplyw nieustannej propoagandy na mlodsze pokolenia iranczykow, czasami nazywanymi „Dziecmi Rewolucji”:

8 August 2002

The other day I saw a construction worker fast asleep next to a cement mixer; he appeared to have developed a deaf ear to all that noise. After so many years of being bombarded with religious facts you just stop hearing them.
Source: http://lbahram.blogspot.com
*Nasrin Alavi, “We are Iran” (Portobello Books, 2005)

(text by fl)





January 11, 2009

Skiing trip to the 60s

Na poludnie od Teheranu rozciaga sie pustynia, wiec nie wszyscy zdaja sobie sprawe, ze niecale dwie godziny drogi na polnoc, w gorach Albroz, mozna dobrze pojezdzic na nartach. Na nasza decyzje o udaniu sie do jednego z iranskich kurortow narciarskich zlozyla sie chec oddania sie bialemu szalenstwu, jak rowniez komentarz w naszym przewodniku opisujacy Dizin i Shemshak jako jedne z najbardziej liberalnych miejsc w Republice Islamskiej.

Wypad na narty okazal sie prawdziwa podroza w czasie. Na miejscu panowala atmosfera niczym z lat 60-tych. Infrastruktura narciarska w Iranie w wiekszosci pamieta jeszcze czasy ostatniego szacha i tak, na przyklad, glownymi wyciagami w Dizin sa przynajmniej 40-letnie gondle, ktore wygladaja jak stare, czerwone puszki i na pierwszy rzut oka troche strach nimi jezdzic. Oczywiscie, gondole trzeba zamykac samemu od srodka, ale poniewaz sa tak male, ze snowbordy ledwo do nich wchodza, najczesciej zostawia sie je uchylone, pozwalajac desce wystawac przez szpary.

W kazdym wagoniku znajduje sie tabliczka przypominajaca o tym, ze na stoku obowiazuje stroj muzulmanski. Jednak na nartach mezczyzni tez sa najczesciej zakutani w czapki i gogle, wiec pomimo ograniczen formalnie obowiazujacych tylko kobiety mozna odniesc wrazenie, ze w kurorcie panuje rownouprawnienie plci.

Starym wyciagom w wiekszosci towarzysza stare, nieprofilowane narty. Tylko nieliczni szczesciarze, a raczej najbogatsi mieszkancy Teheranu, ktorzy szlify narciarskie zdobywali gdzies w Europie, moga sie pochwalic para nart carvingowych.

Na zachodznie na rowni z infrastruktura narciarska wazna jest oferta rozrywkowa kurortu zbiorczo pojmowana jako apres-ski. Niestety w Dizin apres-ski ogranicza sie do herbaty z mieta i cichej muzyki instrumentalnej w tle.

(text by fl)

January 10, 2009

Szpiegowska nora wielkiego szatana

Wtargniecie studentow iranskich na teren ambasady amerykanskiej w 1979 roku bylo punktem kulminacyjnym napietych stosunkow Iranu i USA w ciagu ostatnich 30 lat. Jednak zamiast historii, postanowilem poswiecic ten wpis obecnym wydarzeniom. Ponizej, zalaczam fragment listu gratulacyjnego, ktory prezydent Ahmedinejad wyslal do Baracka Obamy (tlumaczenie za Washington Post) oraz rysunek satyryczny dotyczacy nowej polityki amerykanskiej wzgledem Iranu (The Economist).

In the name of God, the Compassionate, the Merciful

Mr. Barack Obama

I congratulate you on having gained the majority of the votes of those who took part in the election. As you know, the chances that God gives to his subjects pass swiftly. They can be used for the perfection of humanity and to the benefit of nations or, God forbid, to the detriment of nations...

...the nations of the world expect an end to policies based on warmongering, invasion, bullying, trickery, the humiliation of other countries by the imposition of biased and unfair requirements, and a diplomatic approach that has bred hatred for America's leaders and undermined respect for its people. They want to see actions based on justice, respect for the rights of human beings and nations, friendship and non-intervention in the affairs of others...

In the sensitive Middle East region, in particular, the expectation is that the unjust actions of the past 60 years will give way to a policy encouraging full rights for all nations, especially the oppressed nations of Palestine, Iraq and Afghanistan.

The great civilization-building and justice-seeking nation of Iran would welcome major, fair and real changes, in policies and actions, especially in this region.

If steps are taken in the path of righteousness, toward the goal of carrying out the teachings of the holy prophets, it is hoped that almighty God will help and that the enormous damage done in the past will be somewhat diminished.

I ask the high God to grant ... rulers and officials the ability to learn from the past and to use every chance to serve, to spread love and kindness, to eradicate oppression, to do justice and to follow the holy guidelines.

Mahmoud Ahmadiniejad
(text by fl)





January 9, 2009

Esencja szyickiej religijnosci

Jednym z najwazniejszych swiat religijnych w kalendarzu szyickim jest Ashura, dzien upamnietniajacy meczenska smierc Husseina w bitwie pod Karbala. Z racji na wyjatkowy przebieg tych uroczystoci, kiedy to wierni maszerujac w pochodach zalobnych biczuja sie do krwi, zdjecia z tego wydarzenia czesto pojawiaja sie w swiatowych mediach. W Iranie, dzien ten jest swietem narodowym, wolnym od pracy, a wedlug wielu osob obchody Ashury swietnie wpisuja sie w mentalnosci i kulture perska.

Niestety za sprawa problemow z samochodem dzien Ashury, zamiast w Iranie, spedzilismy na bezdrozach tureckiego Kurdystanu. Kiedy wreszcie dotarlismy do Republiki Islamskiej przekonani, iz wszystkie ciekawe obchody religijne nas ominely, przypadkiem na bazarze teheranskim natrafilismy na marsze zalobne upamietniajace smierc Husseina. Jak sie pozniej okazalo, dzien Ashury jest jedynie kulminacja calego miesiaca wydarzen religijnych zwiazanych z bitwa pod Karbala.

Przez glowny pasaz na bazarze Teheranskim przechodzily kolejno grupy wiernych, prawdopodobnie zwiazane z roznymi meczetami, powtarzajac ten sam rytual. Na poczatku, osoba przewodzaca uroczystosci zawodzacym glosem opowiadala meczenska historie Husseina. Mowca regularnie przerywal, aby tlum mogl dac glosny wyraz swojemu zalowi. Czasami, w dramatycznych momentach historii, sam zanosil sie placzem. W ten oto sposob, uwaznie wsluchujac sie w historie meczenstwa i szlochajac na przemian tlum stopniowo wchodzil w trans. Na tym etapie, wszyscy mieli skupione, przepelnione smutkiem twarze, a wiekszosc osob lzy w oczach.
W pewnym momencie, jak gdyby przelala sie ostatnia kropla goryczy, w rytm okrzykow upamietniajacych smierc Husseina zgodnie z dokladnie wszystkim znanym ukladem tlum zaczynal bic sie w piersi i powoli przesuwac na przod. Po pietnastu minutach w tym samym miejscu pojawiala sie kolejna grupa zaczynajaca rytual od poczatku.

Calosci towarzyszyla specjalna, swiateczna atmosfera. Wszystkie sklepiki i stragany byly zamkniete, ale przy pasazu mozna bylo sie zaopatrzyc w filizanke herbaty, badz jakas mala przekaske. W okolicach glownego meczetu rozdawano jedzenie. Byly ziemniani, koresh z ryzem, a nawet banany. Dobrze sie zlozylo, gdyz nic nie jedlismy przez caly dzien, chociaz obserwujac uroczystosci nikt nie smial narzekac na glod.

(text by fl)






























January 8, 2009

Wszystkie drogi prowadza do Teheranu

Czas w Kurdystanie odgrywa role drugoplanowa, ale po wydostaniu sie ze wschodniej Turcji chcielismy nadrobic chociaz czesc strat wzgledem naszego oryginalnego planu wyprawy, ktory i tak byl juz kompletna abstrakcja. Niestety bilety lotnicze relacji Orumiyeh - Teheran, po 35 dolarow za sztuke, rozeszly sie jak cieple buleczki i pozostal nam transport ladowy. Sluchajac naganiaczy na dworcu autobusowym w Orumieh, mozna bylo odniesc wrazenie, ze wszystkie drogi prowadza do Teheranu.



Jeszcze w trakcie pertraktacji z obsluga naziemna lotniska, Bela zapoznal Amira, liberalnego (jak chyba każdy student) studenta architektury, ktory wprowadzil nas w szczegoly tej drugiej, "ciemnej" (jasnej) strony Iranu. Juz podczas wspolnego posilku z nim i jego ojcem ujawnil sie ich prawdziwy stosunek do rezimu. Ojciec opowiadal z blyskiem w oku o swojej winnicy (w kraju, gdzie za posiadanie alkoholu grozi wiezienie i grzywny), a Amir na pytanie Bartka czy na wszystkich banknotach znajduje sie podobizna Khomeiniego odpowiedzial, ze skoro udalo mu sie w 10 lat zrujnowac caly kraj, to chyba na to zasluzyl.

W trakcie podrozy doszly tez historie, o paleniu trawy, przekupywaniu policji i zaciąganiu Iranek do lozka, co pozwolilo nam juz w ciagu pierwszych godzin pobytu wykrystalizowac swoje poglady co do realnego modus operandi calego narodu.

Nie tylko spotkalismy ciekawych ludzi, ale takze posmakowalismy chyba najlepszych kebabow w calej podrozy sowicie zakrapianych Ajranem, lokalna odmiana kefiru. Na zdjeciu Papa w kaszkiecie i Amir-podrywacz.

(text by Pablo & fl)

Wreszcie Iran, ale z buta

Po naszych kurdyjskich przygodach postanowilismy, ze auto i wiekszosc bagazy (w sumie okolo 3 ton rzeczy) zostaje w Turcji. Mozna powiedziec zdecydowalismy sie na opcje travelling light i pozbawieni pletw, sprzetu kampingowego i Monopola przekroczylismy granicę turecko-iranską z buta.

Ta wizyta na terminalu granicznym w Esendere-Sero byla o wiele milsza. Na kazdym kroku spotykalismy znane twarze i z wszystkimi wylewnie sie witalismy. Byli celnicy, z ktorymi negocjowalismy wjazd do Iranu bez carnetto de pasage, byli urzednicy sluzb paszportowych, ktorzy anulowali nam pierwsza wizyte w Iranie (aby nasze wizy nie stracily waznosci), byli zwyczajni straznicy, ktorzy przepychali z nami auto, byli mechanicy, ktorzy swego czasu urzyczyli nam palnika do podgrzewania baku oraz tirowcy, od ktorych kupowalismy lepszy (niezamarzajacy) disel.

Jeden etap podrozy sie skonczyl, nowy zaczal.

(text by Pablo & fl)



January 7, 2009

Cud, ktory nie nastapil

Po kilku godzinach spedzonych w kolejnym warsztacie samochodowym (tym razem w Van) uwiecznilismy z Pawciem ponizsze nagranie:
























Niestety po ponownym zamontowaniu pompy paliwowej w aucie, stalo sie jasne, ze konieczna jest jej wymiana. W ten oto sposob nasz plan oszczedzania na paliwie okazal sie wyjatkowo kosztowny. Chcielismy przejechac Turcje i Syrie na najtanszej w regionie ropie libanskiej (oszczednosci w granicy 500 PLN). Niestety tankujac rope bez dodatkow, ktora nie nadaje sie na duze mrozy, doprowadzilismy do zamarzniecia i uszkodzenia auta. Laczny koszt wszystki napraw -szkoda gadac.

(text by fl)